Ksiądz Jankowski już dość dawno został strącony z cokołu - dosłownie i w przenośni. Spektakl Libera dodatkowo tę mocno kontrowersyjną postać przysypuje ziemią.
Autorzy zaproponowali ciekawą konwencję, polegającą na tym, że Diabeł (świetny Chrząstowski) próbuje zapobiec... premierze Teatru TV o prałacie Jankowskim. A jak się okazuje, w ogóle maczał palce w wielu wydarzeniach w historii Polski.
W gruncie rzeczy jednak spektakl - ten właściwy, Libera - nie jest najbardziej o tytułowym księdzu, a głównie o zmowie milczenia, obłudzie, układach, instrumentalnym wykorzystywaniu ludzkiego nieszczęścia i o złu, które drzemie w człowieku. Podsycanym oczywiście przez diabła.

Wspomniałem, że Chrząstowski jest bardzo dobry jako "operetkowy" diabeł. Z reszty obsady wyróżniłbym jeszcze Helenę Urbańską. Podkreślić trzeba też pomysłową scenografię i muzykę, która też jest istotnym bohaterem spektaklu.
"Prałat" to rzecz mocna, choć i momentami zabawna, aczkolwiek metraż moim zdaniem trochę za krótki, pozostawiający niedosyt. Z kolei dość mocne wulgaryzmy moim zdaniem nie były potrzebne. Wystarczająco mocny jest sam temat, a teatr to nie dokument czy kino społeczne, bym od niego oczekiwał hiperrealizmu.